Menu

Lurug

Everything Flow

Przystanek autobusowy. Mgliste echo jej spojrzenia.

lurug

Pewnego, nie tak mroźnego jak mogłoby się wydawać, grudniowego wieczoru, wracałem do domu po wizycie u mojej babci. Wracałem autobusem "linii PKS", tak jak czyniła to znaczna większość młodzieży w latach 90'tych gdyż o samochodach wiedziałem wtedy tylko tyle, że są, i że są rzadkością wśród moich rówieśników. Dojeżdżając do mojego rodzinnego Rybnika, a wracałem z Gliwic, czekała mnie ostatnia przesiadka z PKSu do autobusu miejskiego, którym miałem dojechać na moją dzielnię.

 

Wspomniałem, że nie było zbyt mroźno, ale teraz nie jestem tego już taki pewien, gdyż w tamtym czasie mój standardowy ubiór wyglądał następująco: glany, czarne sztruksy, proste nie zwężane, czarna bluza z logo jakiegoś zespołu oraz płaszcz, który kiedyś należał do mojego ojca, a którego koloru nie jestem w stanie zidentyfikować. Możecie z miejsca mnie zaszufladkować ale ja wiem i wiedziałem swoje, byłem wyjątkowy. W każdym razie może i było zimno ale szalik był mi obcą częścią garderoby gdyż zwyczajnie nie rozumiałem spełnianej przez niego funkcji, a i oczywiście płaszcz.. był rozpięty.

 

Gdy już wysiadłem z PKSu przed moimi oczami wyrósł następujący obrazek - przystanek autobusowy, rzecz jasna, jedyne co go wyróżniało to fakt, iż nie był w ogóle zdemolowany jak przystało na tamte czasy, psychiczna babcia, która gadała sama do siebie tudzież od rzeczy - nie wiem, nie ważne oraz Ona.

 

Jak trudno jest opisać piękną dziewczynę wie każdy koleś, a sypanie tanimi tekstami prawie zawsze kończy się klapą. Jednak spróbuję przynajmniej naszkicować wam to co pozostało mi w pamięci.
Miała bardzo długie, prawie po pas blond włosy, spięte w okolicach szyi różową gumką. Miała czerwone usta na widok których moje tętno znacząco przyśpieszyło. Jej delikatne szaro-niebieskie spojrzenie koiło ból mojej nogi, który towarzyszył mi od jakiegoś czasu. Na sobie miała ciemny płaszcz, szalik w czerwono-czarną kratę, zielone sztruksy i czerwone martensy. Wydawało mi się, że jest dwa lata młodsza ode mnie.

 

Siedziała tak na przystankowej ławeczce z nogą założoną na nogę emanując całym swoim blaskiem w moje jakże skruszone w tym momencie serce. Przez chwilę pomyślałem, że Bóg okłamał mnie mówiąc, iż siódmego dnia odpoczywał. Pomyślałem, że cały siódmy dzień przeznaczył na swoje największe dzieło, a mianowice na Nią gdyż była ucieleśnieniem każdej łzy ludzkiego wzruszenia, była Ideą piękna.
Pamiętacie jeszcze o psychicznej babci? Otóż odegrała ona istotną rolę w "komunikacji" pomiędzy mną, a Nią. Jej gadka o nie wiadomo czym ostatecznie wywoływała u nas uśmiechy na twarzy oraz była zachętą do fragmentarycznie wtrącanych komentarzy. Dzięki temu wszystko zdawało się być piękne i magiczne. Jednak czas upływał nieubłaganie szybko, a każda kolejna sekunda mogła być tą ostatnią, gdyż wiedziałem, że w każdej chwili może nadjechać jej autobus i będę musiał podjąć się jakiegoś działania.
No właśnie, jej autobus.
Jej autobus stał się moim autobusem. Raz, dwa szybko w wyobraźni naszkicowałem plan działania, który zakładał, że zaraz po wejściu za nią do busa, usiądę obok i...? I co? Dalszego przebiegu wydarzeń jeszcze nie byłem do końca pewien ponieważ moją zdolność do logicznego myślenia przygniatał upływający czas. Jej uśmiech, gesty wszystko co robiła sprawiało, że byłem coraz to bardziej zauroczony, a może nawet coraz to bardziej zakochany. Dlaczego zwyczajnie z nią nie porozmawiałem? Przecież wszystko było jasne.
Widziałem, że tego chce. Wyczuwałem to w momentach, w których nasze spojrzenia trafiały na siebie, czasami były to dłuższe chwile, czasami były to zaledwie ułamki sekund ale to w zupełności wystarczało aby przechwycić te drobinki naszych uczuć w locie i przyporządkować im odpowiednie emocje. Czułem, że muszę jak najprędzej wykonać jakiś ruch, bo ona na to czeka. Kiedy, do cholery, w końcu coś zrobię?
 
I stało się, chwila która uświadomiła mi, iż nie tylko miałem rację co do moich przekonań, ale również to jak wielkim głupcem byłem.
 
Do przystanku zbliżał się autobus linii E3. Rozpoznałem numer z daleka, ponieważ drogę doświetlały uliczne latarnie. Wtedy kątem oka dostrzegłem, że Ona wstała z ławeczki, a w moim ciele wszystko zamarzło. W dodatku wstając odsłoniła kolejny atut mianowicie swoje anielskie kształty. Próbowałem podświadomie spowolnić czas, aby mieć szansę jeszcze coś zrobić ale nie byłem w stanie się ogarnąć, gdyż naprzemienny gorąc / mróz iskał moim ciałem pozbawiając mnie ostatnich sił obrony przed Ideą piękna.
Od ławeczki do autobusowej zatoczki dzielił ją dystans czterech może pięciu kroków, z których każdy kolejny pozbawiał mnie reszty rozumu, dostatecznie już sparaliżowanego. Dlaczego wciąż nic nie robisz? To pytanie odbijało się śmiesznym echem w mojej głowie. Co gorsza, Ona nadal brnęła do przodu, nawet nie myśląc się odwracać, co dobijało mnie jeszcze brutalniej.
Autobus wjechał w zatoczkę, wtenczas drzwi otworzyły się z charakterystycznym syczeniem sprężonego powietrza. Psychiczna babcia, która w między czasie oddaliła się co nie co, a czego ja nie zarejestrowałem, zarzuciła czymś w stylu: "..już jedziesz?", na co Ona stawiając nogę na pierwszym z dwóch stopni odwróciła się, spojrzała na mnie i powiedziała do mnie (oczywiście nie wypowiadając ani jednego słowa i tak rozumiałem wszystko), "no i co? dlaczego jeszcze tam stoisz? nie widzisz, że cały ten czas czekałam. dlaczego skończyło się tylko na głupich uśmieszkach? czy jestem aż taka straszna? w dodatku teraz jak tutaj stoję i Ci to mówię masz jeszcze czas, jedź ze mną w nieznane, nie bój się". Po tym weszła do środka usiadła po lewej stronie przy oknie i odjechała.

 

Jak nie trudno się domyślić nigdy więcej jej nie zobaczyłem, a wnioski cisną się same na język. Ten moment odmienił moje życie, postanowiłem, że już nigdy nie odpuszczę. Nie tylko w sprawach uczuć ale i w życiu.
Nie bójcie się zaryzykować z miłości do czegoś i dla miłości do kogoś, koniec końców, to miłość jest najważniejsza. Wsiadajcie razem z nią do autobusu i pędźcie w nieznane! 

 

< Dlaczego kosmici nie odwiedzają naszej planety?

© Lurug
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci