Menu

Lurug

Everything Flow

Hod-Dog z Orlenu. Zimna wtopa!

lurug

dqsideshotdog

Stacje benzynowe w Polsce to takie państwa w państwie. Otwarte są zawsze! Nie ważne świątki, czy piątki, słońce, czy deszcz, paliwo musi być dostępne do sprzedaży. Bo jakby mogło być inaczej, tysiące podróżnych, tysiące zmęczonych dusz, musi gdzieś na chwilę przystanąć, odpocząć, zatankować no i oczywiście, musi coś zjeść. (Już pomijam fakt, że stacja benzynowa, to również, a może i przede wszystkim - apteka, monopolowy i spożywczak).

Na przeważającej większości stacji, można zjeść bez problemu, każda stacja ma coś w rodzaju swojego fast fooda. Podobnie jest na Orlenie, który ma swoje stop cafe, a w ich ofercie każdy znajdzie coś dla siebie. I tak, mamy do wyboru mnóstwo przeróżnych rodzai kanapek, zapiekanek i hod-dogów.

Nie jestem jakimś wielkim fanem zjadania "szybkiego żarcia", ale czasem z racji wyboru, po prostu się go nie ma, więc zjadasz, to co dostępne.

Pewnego razu wracając do domu, po drodze zatrzymaliśmy się na Orlenie, aby zarzucić coś na ząb, dochodziła godzina 23:00. Początkowo chciałem zjeść coś tam,  oczywiście nie było, albo musiałbym długo czekać, już teraz nie wiem o co chodziło Pani sprzedawczyni, więc poprosiłem o jeszcze coś tam, ale też nie było! Totalnie zniesmaczony tym faktem, już chciałem podjąć decyzję o zjedzeniu jakiegoś batonika, gdy nagle z otchłani mojego zmęczonego ciała, gdyż mijała właśnie 5 godzina podróży, dobiegł mnie głos, który nakazał mi, kupić i zjeść hot-doga. W tym ułamku sekundy, kiedy ważyły się losy zaspokojenia mojego głodu, a dokładniej mówiąc jakości jego zaspokojenia - poprosiłem o hod-doga. Co prawda, hod-dog z fast fooda, to taka sama kupa jak batonik, którego chciałem zjeść jeszcze chwilę temu, no ale.  Miałem (nie)szczęście, były i nawet mogłem sobie wybrać rodzaj parówki!

Jako, że należę do grona klasyków, poprosiłem o parówkę, a gdy Pani spytała mnie o sos, wybrałem keczup. Cieszyłem się. Cieszyłem się na myśl, że w końcu coś sobie zjem. Ta radość miała jednak trwać tylko do momentu, w którym zrobiłem pierwsze dwa kęsy. Przy pierwszym ugryzieniu od razu poczułem, że coś mi nie pasi, drugi kęs potwierdził tylko moje domysły.. Wszystko było kurewnie zimne!! Głośne, Kurwa Mać!, od razu wypłynęło z moich ust, resztę kombinacji słów, przekleństw, nie będę cytował, bo zrobiłoby się bardzo nie grzecznie, a tego nie chcemy.

Radość, w szybkości tempa, nie znanego mi dotąd, zmieniła się w złość i żal. Zmieniła się w wielkie rozczarowanie. Pytałem i krzyczałem, Why Me God?! Why?! Czułem jak widmo głodu zwycięża, jak zaciska się wokół mnie, ból był nie do ogarnięcia ;) Na szczęście niewidzialna ręka uspokojenia się przyłożyła mi w twarz i pozbierałem się z traumy raz, dwa. Niczym Michael Jordan rzuciłem hod-dogiem do kosza, kierując swoje kroki w stronę stacji, aby opierdolić obsługę, za ten cały shit, który właśnie się wydarzył. Już chwytałem za drzwi, gdy z otchłani powrócił głos i nakazał mi olać całą sprawę do rana, tak aby opisać wszystko tutaj. Tak też uczyniłem.

I jeszcze jedno. Normalnie, Panie Orlen, nie robiłbym z tego żadnej historii, bo zimny hod-dog dla takiego człowieka jak ja, jest do zjedzenia, do przeżycia, ale nie przytrafiło mi się to po raz pierwszy! Na tej konkretnej stacji to często spotykany standard i potwierdzi to nie jeden mój kolega, a bywamy tam często. Poza tym założę się, że to ogólnie często spotykany standard :(

Na wasz zarzut, że musicie szybko obsłużyć masę klientów mówię więc, zatrudnijcie więcej ludzi do obsługi, albo najlepiej niech stop cafe, będzie odrębną częścią stacji, z odrębnym sprzedawcą. Bo to działa w dwie strony. Możesz mieć ochotę na zimnego hod-doga, ale stoisz w tej samej kolejce co ci, którzy stoją tam, aby zapłacić za paliwo. I wszyscy się wkurwiają. Większość znosi kolejkę, gdy płacisz za paliwo i bierzesz coś do pica, cukierki, czy tabletki, ale jak już widzisz, że sprzedawca musi odejść od kasy i odprawić te całą mantrę nad przygotowaniem jedzenia, to ma cię skręcić.

Następnym razem, gdy coś takiego mi się przydarzy, wyrzucam moją kartę Vitay do kosza i nigdy więcej nie zjem i nie zatankuje na Orlenie. Sad but true.

© Lurug
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci